SCENA UMYSŁU

Scena umysłu jest mniejsza, niż mogłoby się nam wydawać. To raczej niewielka scenka teatrzyku dla lalek w dziecięcym pokoju, a nie scena w Carnegie Hall - pisze dr David Rock.

Jeżeli porównamy nasz umysł do sceny, to może przebywać na niej równocześnie zaledwie kilku aktorów. Wprowadzając kolejnych, musimy się liczyć z tym, że ktoś będzie musiał spaść. Kiedy jest tak mało miejsca, szybko robi się tłok i łatwo o pomyłki. Jak niewielka jest zatem ta scena? Przez lata naukowcy opierając się na badaniach przeprowadzony 1956 roku utrzymywali, że człowiek jest w stanie przechować w umyśle w tym samym momencie siedem elementów. Wyniki tych badań przez lata wpędzały w głęboką frustrację tych, którzy mieli problem z zapamiętaniem aż tylu elementów. Ale nauka przyszła im z pomocą przeprowadzając kolejne badania, które pokazały, że tych elementów może być zaledwie cztery, a i to zależy od stopnia ich złożoności. Im bardziej skomplikowane, tym pamiętamy mniej. Cztery liczby - nie ma problemu. Cztery długie słowa - zaczynają się schody. Cztery zdania - o ile nie są to zdania dobrze nam znane: fragmenty wiersza, slogan reklamowy czy modlitwa, bardzo trudno utrzymać je w pamięci. Przeprowadzone w późniejszych latach eksperymenty udowadniały nawet, że na scenie naszego umysłu miejsca starcza tylko dla jednego występującego. Klasyczny monodram.

Jeden, dwóch czy nawet trzech to niewiele, o czym warto pamiętać planując dzień lub układając listę zadań dla siebie czy zespołu. Im mniej aktorów na scenie, tym efektywność pracy mózgu jest większa. Proporcją idealną jest zatem 1:1? Myślisz - masz!

Masz mózg chłopa czy rycerza?

Idzie młody profesor na wykład, pod pachą laptop, sterta notatek, zestresowany, przygotowywał się całą noc. Obok niego idzie na luzie stary profesor, żadnych pomocy naukowych ze sobą nie ma.

Młody mówi: Jak ja panu zazdroszczę, że wszystko ma pan w głowie!

Stary odpowiada: Nie w głowie, synu, tylko w d…!

Anegdotę przytacza w książce Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg. profesor Jerzy Vetulani i przyznaje, że chociaż lubi być do wykładów dobrze przygotowany i mieć niezłą prezentację, gdyby przejmował się każdym wystąpieniem już dawno by się wypalił, albo dostał depresji.

Stres dzieli się na eustres i dystres. Podczas kiedy ten pierwszy jest pozytywny, daje nam napęd i siłę do działania, ten drugi po prostu wykańcza i odbiera motywację. Każdy ma swoją granicę stresu, po przekroczeniu której po prostu pęka. Profesor Vetulani opisuje eksperyment, w którym codziennie narażano szczury na stresujące czynniki, jak to ujmuje - codziennie robiono im jakieś drobne świństwo - a to przestawiano klatkę o 45 stopni, a to gaszono światło, a to świecono pulsacyjnie, a to ściółka była mokra. Zwierzęta po dwóch tygodniach zaczęły przejawiać pierwsze objawy depresji.

Długotrwały stres sprawia również, że:
- chorujemy częściej, bo sypie się nasz układ immunologiczny,
- nasze możliwości intelektualne stopniowo się kurczą, gdyż zmniejsza się liczba wypustek neuronalnych w hipokampie.

Do lęku jesteśmy predysponowani genetycznie. Jeżeli nasi rodzice bali się wszystkiego, prawdopodobnie też tacy jesteśmy.Sadzę, że średniowieczne rozwarstwienie na stan chłopski i rycerski wzięło się właśnie z rozróżnienia rodzin lękowych i odważnych. Ci odważni zostawali rycerzami, a lękowi - chłopami. Bo lęk ubezwłasnowolnia, sprawia, że wolimy oddać się w opiekę komuś silniejszemu, odważniejszemu, mądrzejszemu. Naszym panom - mówi profesor Vetulani.

Dziś już wiemy, że mimo genetycznych predyspozycji, możemy wpływać na pracę mózgu i ograniczać odczuwanie niepokoju, a nawet lęku. Technik jest wiele. Zawsze warto porządnie się zmęczyć - wysiłek fizyczny pobudza wydzielanie białka BDNF, które neutralizuje fatalne skutki działania stresu. Znakomite są również wszystkie techniki relaksacyjne: medytacja, modlitwa, wyciszenie. W sytuacji dużego napięcia można też uaktywnić działanie kory mózgowej, czyli zacząć liczy lub pisać. Najlepiej ołówkiem lub długopisem na realnej kartce, ale jeżeli nie mamy takiej możliwości notatka na smartfonie lub w komputerze też pomoże.

Chcesz dowiedzieć się więcej o technikach radzenia sobie ze stresem, na przykład podczas wystąpień publicznych?

Wartość marzeń

"Aby osiągnąć wspaniałe rzeczy musimy marzyć tak dobrze, jak działać." - Anatole France.

Gdybyś miał wybrać tylko jedno marzenie z wielu, co by to było? Jakaś podpowiedź? Marzenia innych? Rzut oka na tablice? Proszę bardzo.

Zanim umrę chcę: mieć granatnik AK 74

Zanim umrę chcę: spalić UJOT

Zanim umrę chcę: określić swoją seksualność

Zanim umrę chcę: mieć czwórkę dzieci

Zanim umrę chcę: pieprzyć się tu i teraz

Candy Chang pierwszą ścianę marzeń ustawiła przy opuszczonym domu w Nowym Orleanie - mieście, w którym wówczas mieszkała. To był trudny czas dla Candy, odeszła właśnie jej mama i dziewczyna postanowiła dać szansę innym, by zatrzymali się na chwilę i zastanowili nad swoimi życiem. Bardzo szybko zapełnili ją marzeniami, które chcieliby spełnić przed śmiercią. Wobec olbrzymiego zainteresowania kolejne tablice pojawiały się w innych częściach świata. USA, Kazachstan, Niemcy, Japonia, Irak, Argentyna, Portugalia, Polska. 30 języków, 60 państw, 500 ścian, setki tysięcy marzeń.

"Każdy człowiek ma jakieś potrzeby i marzenia. w zależności od tego, co już osiągnął, jego marzenia zaczynają sięgać dalej - czytam na stronie projektu. Każdy w głębi serca marzy o prawdziwej przyjaźni, bezpiecznym miejscu i szczęśliwym życiu. Życie pisze jednak różne scenariusze i nie każdemu dane jest wypełnienie jego planów. Każdy ma tylko jedno życie na Ziemi. Dla jednych ten czas jest dłuższy, dla innych krótszy. Można poświęcić go na gonitwę za marzeniami, planami, celami, można też po prostu wykorzystać każdą chwilę, by żyć pełnią życia. Przez naszą akcję chcieliśmy Cię zachęcić do refleksji nad Twoim własnym życiem. Czy potrafisz sięgnąć dalej, poza horyzont tego, co jest tu i teraz?"

Marzenia dzielą się na dzienne i senne. Dzienne mogą dotyczyć: wczoraj, dziś lub jutra. Dotyczą różnych tematów: sukcesu, czynów bohaterskich, relacji z innymi ludźmi, religii i wielu innych rzeczy. Dedykujemy je złożonym konstruktom myślowym, bądź rzeczom bardzo prozaicznym.

Jerome Singer poświęcił im sporo czasu. Przeprowadził badania, z których wynika, że różnie marzą kobiety i mężczyźni. Inne fantazje towarzyszą nam, kiedy jesteśmy młodsi i inne kiedy się starzejemy. Nie bez znaczenia jest też pozycja społeczna i zasobność portfela marzącego. Freud przypisywał im rolę kompensacyjną. Marzenia mogą być również mechanizmem obronnym. Pozwalają uciekać w świat fantazji, zamiast mierzyć się z tym, co tu i teraz.

Marzenia senne z kolei są serią obrazów, dźwięków, emocji, myśli i innych wrażeń zmysłowych, które pojawiają się podczas snu.

Sny są tworami fizjologicznymi. Ich wizualny charakter jest zazwyczaj najbardziej wyrazisty. Marzący we śnie po przebudzeniu opisuje je jako bardzo realistyczne, dotyczące życia i problemów codziennych. U każdego mogą się też pojawiać wątki fantastyczne, erotyczne, a nawet surrealistyczne.

Uffff. Tyle teorii i definicji. Podsumowując, marzenia są ważne. Mają silny wpływ na nasze życie. Zgoda.

W szkoleniach wykorzystuje się poręczne narzędzie nazywane Mapą marzeń. Pozwala pokazać naszej podświadomości, czego pragniemy. Marzenia nabierają realnego kształtu najpierw na papierze, później w życiu. Żeby coś osiągnąć, trzeba to najpierw zobaczyć. w czasie szkoleń marzenia zamieniamy w konkret. To może być pożyteczna wakacyjna zabawa. Ktoś zainteresowany? Zaczynamy. Bierzecie dużą kartkę papieru i dzielicie na 9 lub 12 części. Może być koło, może kwadrat. To Wasze marzenia i Wasze prywatne szkolenie. Róbta, co chceta. w pola wpisujecie ważne dla Was obszary życia. A potem zaczynacie marzyć i rysować, malować, wklejać. Marzenia stają się obrazami na Waszej mapie.

ałość wykonujemy spontanicznie, ale nie rozwlekamy zadania w czasie. Wyznaczcie sobie czas trwania Waszego szkolenia z marzeń. Zrobić, postawić, patrzeć. Ma się podobać Wam, innym nie musi. Możecie też wybrać to jedyne marzenie i wpisać na stronie projektu Candy www.zanimumre.pl, albo wybrać się do Krakowa. Wystarczy pomyśleć i kredą napisać je na tablicy.

Dobrej zabawy i znakomitych efektów.

Coś kontra nic

"Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Twojego życia" - Emily Giffin.

Wstajesz rano. Te same ściany. Ten sam widok z balkonu. Ten sam spacer poranny: najpierw po kubek, potem do przycisku włącz, później brzęczenie ekspresu i wreszcie jest. Kawa. Oczy otwierają się szerzej. i znowu: te same ściany, ten sam fotel, na siku z tym samym ukochanym psem, ta sama alejka. Jest pięknie. Jest dobrze, ale...

Rutyna zabija.

Krok pierwszy, to świadomość, że sami budujemy naszą narrację. Sięgnięcie po coś nowego, czego pragniemy, oznaczać może utratę czegoś innego. Kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa. i tak warto!

Krok drugi: przezwyciężenie strachu przed nieznanym i obudzenie w sobie ciekawości: jak będzie wyglądał mój dzień, jeżeli stare działania włożę w nowy garnitur. Bieganie z psem po parku, zamiast człapania osiedlową alejką. Krótki wypad w nieznane miejsce zamiast wieczoru przed telewizorem/ laptopem na kolanach. Przemeblowanie pokoju, żeby obudzić się jutro z nowym widokiem na kolejny dzień.

Krok trzeci: konsekwencja i rozwijanie nowych nawyków.

Radość, ciekawość i autentyczne podekscytowanie odkryciami gwarantują niepowtarzalne doznania. Oczywiście jeżeli tylko wkradnie się lenistwo, nic z tego nie wyjdzie. NIC czyli Nieudana Imitacja Czegoś. COŚ kontra NIC. Jutro też będzie pierwszy dzień reszty Twojego życia.

Odwagi!

Nie okłamiesz mnie

Ronald Reagan: "Ufajcie, ale sprawdzajcie!" Wszyscy kłamią! Każda forma życia musi się kamuflować, by przetrwać.

Kameleon, dżdżownica, kot. Ba, kłamią nawet rośliny - pisze w swojej książce Janine Driver*. Wie, co pisze. Lata spędziła na tropieniu kłamców, a później szkoleniu agentów amerykańskich służb. Dorośli kłamią w co piątej wymianie zdań, młodzi dorośli - czyli studenci - w co trzeciej. 80 procent kłamstwa pozostaje niewykrytych. Kłamiemy z miliarda powodów. Motywacje można sprowadzić do trzech podstawowych:

- oszukujemy, żeby się bronić,

- uniknąć konfliktów,

- i zminimalizować cierpienie.

Hot spoty, to sygnały przecieków. Wsypać może nas gest, drgnięcie policzka lub słowo. Powstał "barometr ściemy", który pomaga przecieki prawidłowo identyfikować i interpretować. Można się tego nauczyć.

Okazuje się, że trudniej oszukać osoby ufne. Mają lepszą intuicję. Podejrzliwi wietrzą kłamstwo na każdym kroku, w wyniku czego dużo łatwiej nabić ich w butelkę.

Kłamstwo jest nieodłącznym narzędziem manipulacji. i to w książce Driver zainteresowało mnie najbardziej. Jeżeli zdarza Wam się myśleć: "Coś mi tu nie pasuje" nie świadczy wcale o tym, że jesteście wyjątkowo naiwni. Wręcz przeciwnie - jesteście wyjątkowo spostrzegawczy, bo widzicie, że padacie ofiarą czyjejś manipulacji. Na instynkcie można polegać, gdy wietrzy kłopoty. Instynkt co prawda nie wystarczy, by stwierdzić, czy padamy ofiarą czyichś kłamstw, ale warto go słuchać. Zawsze.

Przypomniało mi się zdanie powiedziane przez Krzysztofa Kieślowskiego, który spotkał się z nami lata temu. My studenci i On, wybitny reżyser, skromny i niezwykły człowiek. Powiedział wtedy, że każdy z nas ma swoją sygnalizację świetlną i zawsze doskonale zdaje sobie sprawę, czy robi dobrze, czy źle. Czy jest oszukiwany, czy uczestniczy w uczciwej grze. Przez ułamek sekundy zapala się światło. Czerwone albo zielone. A to, co robimy z sygnałami wysyłanymi przez naszą intuicję? Wybór zależy od nas.

*Janine Driver "Nie okłamiesz mnie"

Pomarańczowa rzeźnia

Największe drużyny poznaje się nie po spektakularnych zwycięstwach, ale po szybkości podnoszenia się z kolan, po miażdżących porażkach.

Bohaterem w Holandii stał się Robin van Persie, strzelec fenomenalnej bramki, który wzbił się w powietrze, uderzył piłkę i szczupakiem wylądował na trawie. "Uwierzył, że umie latać"*. Kiedy "Holender znajdował dla siebie przestrzeń powietrzną", hiszpański bramkarz "po prostu wrósł w ziemię".

"Po drugiej bramce pękło serce zespołu" - to o Hiszpanach.

Trener Hiszpanów, Vicente Del Bosque, który po końcowym gwizdku podchodził do swoich zawodników i jak pocieszający ojciec kład dłoń na głowie każdego z nich, stwierdził - "teraz trzeba zebrać się do zwycięstwa w meczu z Chile".

Zebrać się czyli zrobić co? w takich sytuacjach mówi się o błyskawicznej zmianie wewnętrznego nastawienia. Wyciągnięciu wniosków, rozstaniu z przegraną i odnalezieniu potrzeby dalszej walki. Najważniejsze jest rozstanie z przegraną, która jest wpisana w nasze życie i w żaden sposób nas nie definiuje. Po prostu musi zdarzyć się każdemu. Im wyżej gramy, tym jest dotkliwsza. Na marginesie bramka van Persiego obiegła świat 200 tysiącami twittów. Iker Casillas - miał być tej nocy "najbardziej samotnym człowiekiem na świecie" - bo tak podobno czuje się bramkarz, który wpuści tyle razy piłkę do siatki.

Podobnie jest w biznesie - gdzie cytując Jacka Welcha - największych nie określają ich sukcesy, ale siła, z jaką upadają. i szybkość, z jaką podnoszą się z kolan.

*cytaty ze światowej prasy

Jedna rzecz

"Bądź jak znaczek pocztowy, trzymaj się jednej rzeczy, aż dotrzesz do celu" - Josh Billings.

Każdy z nas, każdego dnia ma do dyspozycji tyle samo czasu. 24 godziny. Dlaczego jedni w trakcie tych 1440 minut osiągają znacznie więcej niż pozostali? Zastanawiało was to kiedyś? Gari’ego Kellera tak. i znalazł odpowiedź. Zdał sobie sprawę, że osiąga sukcesy tylko wtedy, kiedy jest maksymalnie skoncentrowany wyłącznie na jednej rzeczy.

I dlatego Keller apeluje: jeżeli chcesz osiągnąć cel, ograniczaj się. Polega to na ignorowaniu rzeczy, które zrobić można, na rzecz tych, które zrobić trzeba. Wystarczy uporządkować działania tak, by przestały być jednakowo ważne i skupić na najistotniejszych.

Można też powiedzieć: "Energia podąża za uwagą". Tym większa, im bardziej skoncentrowana. Na jednej rzeczy.

Klucz do sukcesu

Brian Tracey: "Kluczem do sukcesu jest koncentracja świadomej części umysłu na tym czego chcesz, a nie na tym, czego się boisz."

Co piąty z nas cierpi na poważne zaburzenia lękowe. Żyjemy w czasach przepełnionych strachem. Jak zatem koncentrować świadomą część umysłu na czymkolwiek, kiedy podświadoma jego część nie może przestać się bać?

Czego? Utraty zdrowia, pracy, pieniędzy, pozycji, ale najbardziej utraty kontroli. Boimy się tak bardzo, że w efekcie to właśnie lęk zaczyna przejmować kontrolę nad naszym życiem. Błędne koło.

Wewnętrznie przestraszeni filtrujemy informacje zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Wszystko po to, by umocnić się w przekonaniu, że jest niebezpiecznie. Powodów do strachu nigdy nie brakuje. Kryzys, wojna, nowy wirus, stary wróg.

Kluczem do sukcesu jest zatem przejęcie kontroli nad lękiem. Potem możemy się koncentrować. Na czym dusza zapragnie.

Mózg jak ferrari

"Mój mózg jest jak Ferrari, tylko nie wiem, jak go odpalić." - Thomas Ridgewell

Komik, youtuber, rocznik 1980. Jak sam o sobie mówi, od dziecka odbiegający od normy. IQ w okolicach 150. Jego dyplom Mensy wśród rodzinnych trofeów.

Naukowe statystyki mówią, że jednostki wybitne stanowią 0,6 % społeczeństwa, jednostki szczególnie uzdolnione 2%, jednostki uzdolnione 12%. Co z resztą? Jest niezdolna?

Zależy wyniki jakiego testu weźmiemy pod uwagę. Wysoki iloraz EQ, czyli inteligencji emocjonalnej, daje większe szanse na życiowe powodzenie i sukcesy, niż robiący wciąż największe wrażenie wysoki iloraz IQ. Największym osiągnięciem nauk społecznych XX wieku ogłoszono już koniec dominacji testów IQ, badających inteligencję logiczno - matematyczną. Powstała Teoria Wielorakiej Inteligencji. i możemy teraz wybierać, i mieć inteligencję kreatywną, przyrodniczą, zmysłową, ruchową, interpersonalną, historyczną...

"Zdolności i talenty domagają się ujawnienia" - powiedział Abraham Maslow. Każdy z nas jest zdolny, tylko trzeba odkryć utalentowany obszar w mózgu. i go odpalić. Większość ma z tym problem. Nie tylko Thomas Ridgewell.

Prawda nie ma temperatury

Prawda nie ma temperatury - mówi zła i wyrachowana bohaterka filmu Ridleya Scotta. i ma rację.

Kłamiemy jak najęci. Naukowcy twierdzą, że robimy to od 2 do 200 razy dziennie. Zdecydowanie lepiej wychodzi to ludziom inteligentnym, bo skuteczne oszustwo wymaga sporej gimnastyki umysłu. Spójności, czujności, kojarzenia.

Kłamiemy wszyscy, ale są osoby, którym przychodzi to z większą łatwością. Kłamstwa dzielimy na czyste, czyli sytuacje, kiedy celowe rozmijamy się z prawdą oraz inne mniej groźne sposoby deformowanie rzeczywistości.

Kłamiemy również sami przed sobą o sobie, ponieważ podtrzymywanie złudzeń na swój temat ułatwia nam życie. Jest jeszcze gorzej. Prawdomówność, jako cecha charakteru nie występuje w przyrodzie, mamy tylko do czynienia z wielkością pokusy, co w skrócie oznacza, że chęć skłamania może złamać każdego. Kwestia ceny.

Chłodna podejście? Prawda nie ma temperatury.

Wściekłość i furia

Przegrać o 3 tysięczne sekundy. Być o jeden punkt od złota.

Złość to powodowana strachem reakcja emocjonalna, która pojawia się, gdy nasze dążenie zostaje zablokowane, a my tracimy poczucie kontroli.

Furia natomiast jest reakcją emocjonalną skrajnego wzburzenia, powodowaną ogromnym gniewem.

Według psychologów nie ma emocji złych, są tylko takie, nad którymi trudno zapanować. o ile złość może napędzać do działania i w przypadku zawodników stać się dobrym motywatorem do podjęcia walki o kolejne zwycięstwa, o tyle furia odbiera całą energię i skutecznie usuwa cel dalszych starań sprzed oczu.

Sportowcy mówia, że nie ma gorszego miejsca niż drugie. Kiedy jest się o włos od zwycięstwa. Zadra zostaje. Wściekłość Holendra pokonanego przez Bródkę była tak ogromna, że nasz panczenista zaczął go za swoją wygraną przepraszać. Ostatecznie dał spokój i stwierdził, że Holender powinien wrzucić na luz. Nie wrzucił. Nawet w chwili dekoracji próbował zepchnąć Polaka ze sceny. w końcu to on zepchnął Holendrów do piekła wściekłości - tak stało w gazetach.

To jeszcze złość czy wciąż furia.

Dzień entuzjazmu

Tata Kamila Stocha po drugim złocie: będziemy się cieszyć do końca świata.

Zwycięstwa wymagają pracy, systematyczności i cierpliwości, natomiast narodowa euforia w naturze ma niecierpliwść. Zwycięstw chce natychmiast. Z przegranymi rozprawia się bezlitośnie. Szybko jednak zbiera się po upadkach i wierzy w kolejne zwycięstwa.

Nie ważne, że jeden z naszych złotych medali został zobyty stylem chałupniczym, a medalista nachalnie upominał się o hale. w dniu entuzjazmu narodowego liczy się tylko ... entuzjazmem.

Radość, złość, strach, smutek. emocje. napędzają nas do działania. Samo słowo pochodzi z łaciny i znaczy dokładnie: poruszać się. To emocje ładują nasze baterie, wysyłając wprost z mózgu potężne chemiczne sygnały do mięśni i innych organów. Wydają polecenie: zastygnij, uciekaj, walcz. Krzycz z radości albo rozpaczy. No właśnie.

Potrafimy mówić jednym głosem tylko w sytuacjach ektremalnych - tragedii albo zwycięstwa. i to w chwili, kiedy nas spotyka. Już moment później mózgi pojedynczych obywateli rozpoczynają sabotaż, przesyłając impulsy do kory mózgowej. Racjonalizuj! Jedno złoto? A może mogły być trzy, gdyby panczeniści trenowali w Polsce, gdyby mieli krytą halę.

Ze zgody robi się dyskusja. Z dyskusji awantura. A co zostaje z entuzjazmu?

Może rzeczywiście zmieńmy nazwę Zębu? Na Złoty Ząb. Na pamiątkę dnia narodowej jedności/radości.

Sportowa złość

Justyna Kowalczyk: kiedy spada presja zwycięstwa, łatwiej się wygrywa. Kiedy rośnie motywacja, również.

klasyczna sytuacja. chcemy czegoś za bardzo i ... nie udaje się nic. Pojawia się presja, przesadne ambicje, paraliżujący lęk przed klęską. A potem lawina wypadków, które udowadniają, że TO się nie uda. Im bardziej nie wychodzi, tym jeszcze mocniej chcemy. Zawodnicy nazywają to sportową złością.

Pierwsze prawo Yerkesa-Dodsona mówi, że w im natężenie motywacji jest większe, tym sprawność naszego działania rośnie, ale - UWAGA - tylko do pewnego poziomu. Po jego przekroczeniu zaczyna spadać, aż do sytuacji, gdy przy ogromnej motywacji sprawność naszego działania zaczyn być równa zeru.

Drugie prawo Yerkesa-Dodsona mówi o zależności między stopniem trudności zadania a poziomem motywacji. Im łatwiejsze, tym mniejsza motywacja jest potrzebna do jego realizacji. Im trudniejsze - tym poziom motywacji musi być wyższy.

Dalej jest jeszcze ciekawiej, im wiekszą mamy potrzebę zwyciężania, tym trudniejszych zadań potrzebujemy. Zbyt łatwe nas demotywują. być może dlatego biegaczka mogła z taką przewagą zdobyć złoto na tej olimpiadzie. Ze złamaną stopą, odmrożoną nogą, głosami krytyków za plecami. Liczba przeciwności zbudowała ekstremalnie skuteczną motywację. Silniejszą od wywieranej presji.

Presja i motywacja. Cienka granica. Kierunek działania wprost przeciwny.