PROWOKATYWNIE O ZMIANIE

Rozmowa z dr Noni Hofner

Iwona Radziszewska: Wielu terapeutów patrzy na prowokatywność z pewną nieśmiałością, żeby nie powiedzieć ze sceptycyzmem. Uznają, że prawdziwa zmiana wymaga czasu, pracy, terapii. Prowokatywność uznają raczej za metodę, która co prawda pozwala klientowi przejrzeć na oczy i dostrzec swoje deficyty lub błędne strategie, ale chwilowo, tu i teraz, bez kontynuacji procesu. Co im Pani odpowiada?

Noni Hofner: Mówię, że my przygotowujemy ludzi do zmiany. Nie uprawiamy magii. Prowokujemy osoby, z którymi pracujemy do przyglądania się sobie i swoim zachowaniom. W przerysowanej formie, z życzliwością i humorem tworzymy obrazy tego, do czego mogą doprowadzić jeżeli będą dalej przyjmowali te same strategie. My nawet namawiamy ich, by robili tego więcej i więcej… Przecież to jedno z narzędzie terapii prowokatywnej. Wszystko po to, by osiągnęli to chwilowe olśnienie. Zobaczyli siebie naprawdę. Zrozumieli swoje postępowanie. I to jest rzeczywiście moment wejścia na linię startu. Rozpoczęcia procesu, który może doprowadzić do trwałej zmiany. Chodzi o to, by dać ludziom mocny impuls. Na tym to polega.

IR: Impuls wystarczy?

Noni Hofner: Tak, bo człowiek zyskuje nową perspektywę, którą zaczyna praktycznie stosować w życiu. I nagle mierzy się z jakimś problemem, ale zaczyna zabierać się do niego inaczej, bo zobaczył już na czym polegają jego deficyty. Patrzy na siebie z boku i myśli: o nie, ja już tak tego nie zrobię, wezmę się za to z innej strony. I to działa. Istotą prowokatywności jest nie tyle ciągłe rozpatrywanie iluzji problemu, ale umożliwienie klientowi ruchu. Każdy zna sytuację, w której czuje, że utknął. Dyskutowanie na ten temat przynosi marne efekty. Człowiek stoi w miejscu i powtarza: utknąłem. Już tu zostanę. Nie widzę żadnych możliwości. Koniec. Zadaniem terapeuty jest otworzenie przed nim wielu drzwi i skłonienie go do tego, by chciał spróbować czegoś nowego.

IR: Wykonał pierwszy krok…

Noni Hofner: Rozejrzał się. Dostrzegł nowe możliwości. Doświadczył czegoś nowego. Skłonił swój mózg do działania poza znanymi schematami. Więc ten przebłysk rzeczywiście nie umożliwia wprowadzenia trwałej zmiany do końca życia, ale umożliwia rozpoczęcie długiego procesu. To jest jedyny cel.

IR: Zostawiamy człowieka na starcie?

NH: Działamy jak katalizator, który wyzwala w człowieku nowe obrazy, nowe skojarzenia, nowe możliwości. I myślę, że jest to naprawdę dużo. Pracowałam z klientami, którzy tkwili w patowych sytuacjach przez dziesięciolecia. Mieli swoje utrwalone strategie. Robili ciągle to samo, odpowiadali w identyczny sposób i ciągle przydarzały im się rzeczy, których chcieli uniknąć. Cierpieli, otrzepywali się, konstatowali fakt i znowu zabierali do działania. Ale ciągle robili to tak samo. I znowu dostawali po głowie… I tak na okrągło. Zawracanie dupy.

IR: Wiesz, że robisz źle, ale nie możesz przestać. W końcu taki już jesteś albo świat jest zdecydowanie przeciwko tobie.

NH: Dokładnie. Tak jakby było możliwe robienie w kółko tego samego, ale oczekiwanie, że rezultat się zmieni. Na przykład: ciągle będę wykonywał wszystkie obowiązki za innych, ale oczekuję, że oni w końcu to dostrzegą, przeproszą i przestaną zrzucać na mnie swoją pracę. Otóż nie przestaną! Kiedy ludzie udają się do terapeuty oczekują, że ten usunie wszystkie symptomy, ale pozwoli im nadal pozostać takimi, jacy są. TO TAK NIE DZIAŁA! Naszym celem jest zwrócenie klientowi poczucia sprawczości i odpowiedzialności za swoje życie. Inni robią tylko tyle, na ile im pozwalamy. Ale to my decydujemy. To uświadamiamy klientom w bardzo obrazowy sposób.

IR: I klient odchodzi z tą świadomością i popełnia stare błędy, ale przynajmniej świadomie - powiedzą sceptycy.

NH: Żaden terapeuta nie wykonana za nikogo pracy, choćby nie wiem, jak się starał. To klient musi podjąć decyzję: wychodzę ze strefy komfortu. Chcę wykonać pierwszy krok. Chcę się zmienić! Prowokatywność pomaga w bardzo plastyczny sposób pokazać, jak groteskowy jest ten „komfort”.

IR: Ale ciągle jesteśmy na starcie…

NH: Jeszcze nie. Klient musi chcieć sobie uświadomić, że potrzebuje zmiany, by móc się rozwijać. Uwolnić się od wiążących go starych przyzwyczajeń. Ale jest jeden warunek: nie może być leniwy, musi pracować i musi chcieć. My tylko pozwalamy mu doświadczyć nowych rzeczy i pokazujemy mu, że może być naprawdę szczęśliwy, jeżeli sam nie będzie sobie robił krzywdy.

IR: Siła starych przyzwyczajeń jest jednak tak wielka, stosowanie nowych strategii wymaga sporo wysiłku, a my jesteśmy raczej leniwi…

NH: … nie tylko leniwi. Często jesteśmy też wielkimi tchórzami.

IR: No właśnie. I w tym swoim świecie czujemy się jakby komfortowo, bo już wiemy co się wydarzy.

NH: To bardzo pozorny komfort, skoro pojawiają się symptomy. Bardziej wynika to z wiedzy, którą mamy o sobie i o świecie. To ja. Taki już jestem. Kiedy coś zrobię, reakcja będzie taka. Znowu będę mógł za to winić cały świat. Sporo wysiłku wymaga wyjście z tej strefy i zdobycie się na nowe doświadczenia. Do tego prowokatywnie zachęcamy. Pozwalamy doświadczać nowych emocji i nowych reakcji, wierząc, że klient będzie sam naturalnie do nich dążył. Nikt nie ma obowiązku się zmieniać. Ale skoro nie jesteś usatysfakcjonowany swoim życiem, zachowaniami, zmęczony swoimi reakcjami, napadami panicznego lęku, stresu, agresji, złości…… itd, itd. To chyba warto.

IR: Niemniej my z czasem zaczynamy identyfikować się z naszymi dolegliwościami. Stają się częścią nas.

NH: O tak. O swoich symptomach potrafimy rozprawiać godzinami. Mówimy: och, ja to jestem depresją chodzącą na dwóch nogach, ja to jestem niekończącym się napadem lęku.

IR: Taki już jestem. Kropka.

NH: I rolą terapeuty jest pokazać klientowi, że to nieprawda. Że może czuć inaczej. Inaczej się zachowywać. Dlatego w prowokatywności używamy tyle energii i emocji, by przewrotnie nakłonić drugą stronę, by za wszelką cenę trzymała się swoich starych nawyków. Jesteś smutny, bądź jeszcze smutniejszy. Twój smutek jest tylko twój i nikt ci go nie odbierze. Trzymaj się go, bo on określa kim jesteś. Zostań najsmutniejszym człowiekiem na świecie! I klient zaczyna się budzić. Stawać w swojej obronie. I to znak, że zaczynamy zbliżać się do linii startu. Zmiana staje się możliwa.

Dr Noni Hofner - niemiecka psycholog, wieloletnia współpracowniczka Franka Farelly’ego, jedna z najbardziej znanych przedstawicielek Terapii Prowokatywnej (PT), prowokatywnego systemu pracy® i stylu prowokatywnego (Prost) ®. Współzałożycielka i dyrektor Niemieckiego Instytutu Terapii Prowokatywnej.

W dniach 6-8 października w Warszawie dr Noni Hofner poprowadzi warsztat „Terapia prowokatywna. Tło i narzędzia”. To trzy dni intensywnej pracy z prowokatywnością, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Spotkanie z dr Noni Hofner otwiera i poszerza perspektywę, a możliwość obserwowania prowadzonych przez nią sesji jest bezcennym źródłem inspiracji dla każdego trenera. I nie tylko. Byłam, doświadczyłam i gorąco polecam!

Więcej o prowokatywności, dr Noni Hofner i jej warsztatach w Polsce można znaleźć stronie http://provocare.pl